Był sobie raz Cesarz Chiński. Cesarz miał żonę, Cesarzową,
którą bardzo kochał. Cesarzowa zapragnęła mieć słowika, co pięknie śpiewał. Waleczny Bojownik wraz z żołnierzami,
wyruszyli na poszukiwanie słowika. Znaleźli go i przynieśli wielkiej Cesarzowej.
Słowik pięknie śpiewał nawet w niewoli. Aż tu razu pewnego goniec z Japonii przywiózł
prezent dla Cesarzowej, komputer, czysty i higieniczny. Cesarzowa zaczęła
całymi dniami grać na komputerze i
zapomniała o słowiku. Ale zdążyła go jeszcze uwolnić, zanim sama popadła w
komputerową otchłań. Ale ile można grać na komputerze ? Cesarzowa mogła, ale była
zmęczona, nie jadła, nie piła tylko grała. Aż w końcu zasnęła i wtedy Kostucha
Koścista się o nią upomniała. Przyszła w nocy i powiedział, że o świcie
zabierze Cesarzową w krainę śmierci. Ale ten maleńki słowik, co go Cesarzowa
wyrzuciła, nie pozwolił aby tak się stało. Obudził Cesarzową, aby ta za radą
nadwornego lekarza zaczęła zażywać ruchu, wyszła na spacer do ogrodu i słuchała
śpiewu delikatnego Słowika.
I tak właśnie maleńki Słowik ocalił życie Cesarzowe
Chińskiej. Wszystko się dobrze skończyło, a Cesarz wyprawił ogromne przyjęcie.















